PD: Mieszkanie bez mamusi. Wnioski.

download

PROJEKT DOROSŁOŚĆ to cykl o wchodzeniu w… dorosłość ;) Będzie śmiesznie, zabawnie, tragicznie, czasem pewnie też trudno, ale dam radę. Bo kto, jak nie ja? Po prostu – perypetie dwudziestolatki, która bardzo chce się usamodzielnić. A nawet na chwilę to zrobiła.

Jakiś czas temu pisałam, że się wyprowadziłam z domku. Teraz się na nowo do niego wprowadziłam. Nie żebym chciała, czy też skakała z radości z tego powodu. Czasem pojawia się siła wyższa i tak musi być. W związku z tym odkopałam mój uroczy żółty notesik w serduszka i postanowiłam przelać na klawiaturę wnioski z czasów mieszkania bez mamusi.

  1. Jedzenie ze słoików to niezły luksus. Nie żebym przez tych kilka miesięcy głodowała, ale mamusia i babcia (moja i mojej friend) skrupulatnie dbały o to, żeby słoiki zajmowały pół lodówki. Jadłyśmy „dewolaje”, pomidorową, gołąbki, leczo, spaghetti, kopytka, pierogi i schabowe ZE SŁOIKÓW. To się nazywa życie.
  2. Robienie zakupów to wyższa logistyka. Razem ze współlokatorkami uznałyśmy, że więcej jedzenia wyrzucamy, niż jemy. Niestety tak było. Słoiki i częste, niezaplanowane zakupy zrobiły swoje. Na następny raz do zapamiętania – TO TRZEBA MĄDRZE ROZPLANOWAĆ.
  3. „Mojej dupie się nic nie stanie od szarego papieru”. Generalnie to TESCO było blisko, w portfelu niekiedy hulało, a z nas marne księżniczki, więc nic nam się nie stało.
  4. Wolność i swoboda. Robię co chcę, kiedy chcę i z kim chcę. Tak po prostu. Bo mogę. Na dobrą sprawę, to zawsze byłam zbuntowana i niegrzeczna, ale np. kwestia maleńkiego domku rodzinnego i pokoju z siostrą nie pozwalała na wiele w niektórych kwestiach. Mieszkanie samemu równa się z ja nic nie muszę.
  5. Kucharzenie nie zawsze wychodzi, ale zawsze da się zjeść. Próba generalna nie wyszła, ale i tak zjadłam. Wtedy przekonałam się, że nie wyjdzie? Smuteczek, ale i tak się zje.
  6. Zawsze „zamykać na jeden”, bo nie tylko Ty chcesz wyjść z mieszkania ;)

Jak na razie do głowy przyszło mi tyle. Kiedyś może spojrzę na to poważniej ;) Wtedy też się tym podzielę. / fot. unsplash

Advertisements

5 thoughts on “PD: Mieszkanie bez mamusi. Wnioski.

  1. Nigdy nie mieszkałam sama (jeszcze), ale wydaje mi się, że ogromna ulgą jest, kiedy nikt nie stoi Ci na głową, czyli np. nie mówi żeby odłożyć pidżamę do prania, bo brudna, że odkurz rano pokój, to będzie z głowy itd.

  2. Jestem właśnie na studiach i z tymi słoikami to tak się u mnie ma, że już od dłuższego czasu matula mnie przyuczała z gotowania, a jak nie przyuczała, bo akurat jej nie było, bo coś, to sama musiałam sobie zorganizować. Tym sposobem podczas gdy moi współlokatorzy jadą na gotowcach (nie słoikach, gotowcach z marketu), ja robię sobie świerze spaghetti, zupę, ryż z warzywami, sałatka, gdy nie ma specjalnie czasu… Chcieć, to móc ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s